Momencik

Czekaj na odpowiedź servera..

Uwaga

  

Forum Margonem > Publicystyka > W pewnej karczmie - obrazki.

[Przeszukaj temat] [Dodaj do ulubionych]
Koniec strony Strona: [1] [2] [3] [4] [5] [6]

Dragonder

222398
7022
kacper-x:
Wypisuj, w końcu to czytelnik ma się dobrze czuć podczas czytania, a nie pisarz podczas pisania.
2013.10.12 00:18:37
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27011721

kacper-x

95111
3343
Przerywnik aby Vanheser wstawił kolejną część.

@Edit:
Literówka.
Edytowany 18:17:08 12.10.2013 przez kacper-x
2013.10.12 18:16:52
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27020213

Dragonder

222398
7022
POWRÓT ANEWALA CZ.3 1/3(Paredons)

? - Zamek znajduje się na najwyższej górze w karczmie. Kiedy tam dotrzesz musisz zaatakować Anewala, walka w pojedynkę z strażnikami nie ma sensu, bo jeszcze przyjdzie Johny i rozpęta się piekło. Najwyższa wieża w zamku, tam go znajdziesz.


- Dobrze.

? - Przyznam, że twój kamuflaż jest zaskakujący.

- Ma się tą smykałkę.

? - Leć! Leć i niszcz!

---

- Ale skąd można mieć pewność, że powrócił.

- Goblin mi to powiedział, prosto w twarz. Gdybyś go tylko widział, pusty wzrok szaleńca.

- Nawet, jeżeli mówi prawdę, to teraz ty władasz karczmą oraz nie zapomnij, że masz miecz Maddoka.

- Dzięki...

- Późno już, chodźmy spać.

Anewal i Johny poszli do swoich komnat. Była to głośna noc, bowiem na zewnątrz grzmiały pioruny. Anewal nie mógł zasnąć.

- Ehh tato, żebyś był tu przy mnie i dał mi trochę otuchy, tak jak to zazwyczaj robiłeś.

- Też tak i zrobię.

- KIM JESTEŚ!?

Anewal wstał z łóżka i zapalił świece.

- To ja, twój tata.

- NIE KŁAM! MÓJ TATA NIE ŻYJE!

- A jednak przed tobą stoi. No już, przytul mnie.

- TY OSZUŚCIE!!

- Przytul mnie!

Głos postaci nabrał nagle dziwnego tonu.

- No już!

- Odsuń się! Inaczej cię zabije!

- Skoro tak. SIMINIA TRANSUMTUS!

Szata maga opadła na ziemię, a jego ciało zaczęło powoli przemieniać się w diabła.

- Zabawmy się!

Diabeł machnął kosą, a miecz Anewala przyczepił się do ściany.

- Nie miej mi tego za złe, ale taka jest moja praca, może gdybyś miał dobre argumenty to pomógł bym tobie. Co ja paplam? NIE POMÓGŁ BYM CI ZA ŻADNE SKARBY.

- Ostre zagranie.

Anewal wziął szklaną butelkę, która leżała na stole i rzucił ją w twarz diabła. Niestety, cios został zablokowany kosą.

- Masz szczęście.

- A ty masz pecha. Bum.

Diabeł zrobił krok do Anewala i machnął kosą w jego brzuch, tym samym powodując mocne krwawienie u przeciwnika.

- I ty pokonałeś Maddoka? Żałosne.

- Zazwyczaj miałem farta do takich rzeczy.

- A dziś, gdzie go masz?

- W rękawie! INFERNO!

Kula ognia trafiła demona prosto w nogi tym samym powalając delikwenta na podłogę i wytrącając mu kosę z ręki. Miecz Anewala padł prosto na ziemię i zabłyszczał. Chłopak chwycił go w rękę i wymierzył w diabła.

- Gra skończona.

Diabeł chytrze się uśmiechnął.

- Wręcz przeciwnie.

Nagle wszystko wróciło do normy, tylko jedna rzecz była jasna, Anewal śnił. Wszystko co się stało było snem na jawie.

- Czy on.

Chłopak pobiegł szybko po ekipę.

- Czyli, że za pomocą jakiejś tam kosy wszedł do naszego umysłu i spowodował coś w stylu, snu na jawie?

- Dokładnie.

- A to palant.

- To oznacza, że nie możemy zasnąć. Musimy wszystkich obudzić, jeżeli demon dopadnie i zabije kogoś nas w śnie, może to grozić śmiercią w życiu realnym.

C.D.N 3 1/3
2013.10.16 22:41:11
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27069729

Rechab

9639
641
Daster Vanheser:
Trochę nie wbijałem na Margo, a tu dwie nowe części!

Przerwynik. Pisz dalej!
2013.10.20 13:38:55
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27111845

Dragonder

222398
7022
Odświeżam. Jutro coś napiszę.
2013.10.25 23:03:26
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27178491

Rechab

9639
641
Zidrieyn Vanheser:
To ja ci od razu miejsce zrobię . Czekam.
2013.10.26 18:10:35
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27187421

Dragonder

222398
7022
POWRÓT ANEWALA CZ.3 2/3 (Zaśnij)

Odwrócił się, wiedział, że nie ma dla niego ratunku. Mgła powoli pochłaniała jego ciało. Jęk wypełnił całe pomieszczenie, a mgła znikła. Ciało leżało martwe i pocięte, to był koniec, zmarł.

- KOLEJNY!

- Mój boże...

- Zabierzcie to ciało, ale już.

Strażnicy z obrzydzeniem przenieśli zwłoki do innej komnaty.

- Nie damy rady. Demon jest za silny.

- Ej! Nie poddawaj się! Na pewno jeszcze coś wykombinujemy.

- Gdzie Wolmar?

- Przeszedł się na spacer.

- To dla niego wciąż szok, że tyle ciał leży na około, a on nie może napić się, chociaż z jednego.

- Biedaczysko.

Nagle na salę wkroczył Wolmar.

- Już jestem.

- I jak?

- Pogodziłem się z tym, że nie mogę napić się, choć łyka. Pech. A jak tam z planem?

- Nie mamy żadnego.

- Wiesz, spacerując wpadłem na ciekawy pomysł, szalony, ale ciekawy. Gdyby Anewal poszedł spać demon, by go dopadł, tylko , że Anewal miałby ten swój miecz. Kilka ciosów i demon padnie martwy na ziemię.

Anewal spojrzał na Wolmara pytająco.

- A co jak demon zabije mnie?

- To będziemy musieli wykombinować coś lepszego.

- Mało mi dobry argument, ale chyba jedyny, który może pomóc całemu królestwu. Do dzieła, jej...

Cała ekipa zebrała się w komnacie, w której mieszkał Anewal. Chłopak położył się na łóżku i wziął miecz do ręki, czekał i czekał, zaśnięcie nie było takie proste, gdyż wiedział co czeka na niego. Jednak nareszcie, udało się, zasnął. Czarny pokój, drzwi bez klamki, tak wyglądało to czego bał się najbardziej, walki w zamkniętym pomieszczeniu.

- Przybyłeś. Myślałem, że stchórzysz.

- Chcę to mieć już z głowy. Atakuj!

- Może najpierw powitanie?

- Co?

- Powitanie mówiłem!

Anewal skłonił się i wycelował mieczem w demona.

- Doskonale.

Demon znikł, po czym pojawił się przy Anewalu i wytrącił mu miecz z ręki, znów nikł i pojawił się przed przeciwnikiem, po czym kopnął go w brzuch. Znów znikł. Anewal leżał na ziemi.

- Au!

- Leżysz na ziemi, jakie to przykre.

Demon stał przy drzwiach.

- Wiesz, co to za drzwi?

- Nie.

- To teraz się dowiesz. Koszmary, wszystkich ludzi na ziemi, także i twoje. A wiesz jakie? Bo ja wiem.

Demon otworzył drzwi, a z nich wyszedł...mały pająk. Anewal wstał i zrobił krok do tyłu.

- Żałosne, a jednak mało realne, natomiast to, to jest cud! GROSEROS MARDORER!

Pajączek przybrał gigantycznych rozmiarów.

- Krrrh!

- Zabij!

Anewal złapał za miecz i zaczął biec do końca pokoju. Pająk ruszył za, nim.

CDN...

Część 3/3 skupię wyłącznie na walce z pająkiem i diabłem.
2013.10.28 13:12:37
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27209055

Rechab

9639
641
Zidrieyn Vanheser:
No to na co czekasz?
2013.10.31 18:25:51
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27255059

Pijany Jack

189204
4511
pajak i tak wygra
2013.10.31 19:34:23
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27256573

Dragonder

222398
7022
Odświeżam ._.

Proszę też o odświeżenie potem, albo przerywnik (Minecraftowa mania mnie napadła) ._.
2013.11.04 16:11:32
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27316056

Pijany Jack

189204
4511
przrzrzrzerrrrrywywywynikikikik?
2013.11.04 18:34:04
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27319227

Rechab

9639
641
Znowu odświeżam.
2013.11.08 18:38:53
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27361500

Orsycja

130171
1952
Odświeżam.
2013.11.09 10:28:41
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27368446

Dragonder

222398
7022
Proszę o przerywnik, piszę, żebyście wiedzieli, że nie zapomniałem o temacie, po prostu mam kryzys twórczy. Taki dość długi. Przysięgam, że na 50% jutro coś się pojawi.
2013.11.09 22:50:20
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27381074

Orsycja

130171
1952
Przerywnik.
2013.11.10 08:09:17
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27382675

Dragonder

222398
7022
POWRÓT ANEWALA CZ.3 3/3 (zaklinacz)

Chłopak podbiegł do ściany i odwrócił się w stronę ohydnej pajęczej królowej, która tylko czekała, aż zatopi swe ostre kły w jego ciele. Anewal wycelował mieczem w pająka.

- Nie boje się Ciebie, jesteś tylko zwykłym wytworem mojej wyobraźni.

- Nie Anewalu, to, co się tu dzieje, jest prawdziwe, to jest drugi wymiar, ty nie śnisz.

Chłopiec spojrzał na demona, po czym powrócił wzrokiem na pająka, który zbliżał się i zbliżał. Nagle nie wiadomo skąd miecz zabłysnął na złoto i wypadł chłopcu z rąk.

- Co się dzieje?

Pająk zbliżał się i zbliżał, a miecz świecił coraz mocniej, aż w końcu stał się cud, zwykły miecz, przeistoczył się w płonący złoty miecz, Ermosa. Chłopiec podniósł go ręki i wycelował w pająka, który właśnie próbował wbić kły w chłopca, jednak miecz przebił czaszkę kolosa i powalił go na ziemię martwego.

- CO? ALE JAK TO? JUŻ NIE ŻYJESZ!

Demon machnął ręką i miecz chłopca wypadł mu z ręki, demon znikł i pojawił się przed bronią Anewala, podniósł ją, po czym przeczytał, Tylko człowiek z honorem będzie godny dotknąć miecza, w tym momencie ręka demona zaczęła się palić, co było dziwne, gdyż zwykle ogień był bronią diabła, ten jednak tylko puścił miecz, dzięki czemu przestał płonąć. Anewal wykorzystał moment, przeturlał się i wziął miecz w obie ręce celując w brzuch diabła, ten tylko płynnie zablokował cios.

- I ty śmiesz walczyć przeciwko mnie, toż to żałosne!

- Nigdy nie wątp w swojego przeciwnika, bo jeszcze cię zaskoczy.

Anewal wykonał kolejny cios w tors diabła, ale niestety został on zablokowany. Kula ognia wyczarowana przez przeciwnika Anewala trafiła go w nogi odrzucając jego do tyłu, chłopiec jednak nie poddał się, szybkim ruchem wstał i przyjął pozycje gotową do obrony. Kolejna kula ognia poleciała w jego stroną, chłopiec jednak zablokował ją miecz, jeszcze lepiej, on ją odbił, zrykoszetowana kula uderzyła demona w brzuch, nie zrobiło na, nim to jednak wielkiego wrażenia, Anewal wyczarował sobie tarcze obronną i zaczął zmierzać w kierunku demona, który zaczął również kierować się w kierunku Anewala, tarcza znikła, a chłopak zadał cios w ramię diabła tnąc je w pół, przeciwnik krzyknął i znikł, po czym pojawił się za chłopcem i kopnął go w plecy, powalając go przy tym.

- Zapłacisz mi, za to ramie, myślisz, że dasz mi szanse? Jestem do ciemnego Hadesa demonem śmierci, niewiele znaczy dla mnie ta ręka.

- A noga?

Demon spojrzał na Anewala pytająco. Miecz zapłonął jeszcze bardziej i wystrzelił ostrze, które przecięło nogę diabła, ten przewrócił się do tyłu. Chłopak wstał i wycelował mieczem w twarz przeciwnika.

- Szach i mat, wygrałem maleńka.

- Nie! Dragonia ekscelent!

Wielki smok pojawił się przed chłopcem i walnął go ogonem w brzuch, odrzucając go pod ścianę. Diabeł, natomiast zaczął czołgać się pod ścianę, co było ciężkie z jedną nogą i jedną ręką. Chłopak odwrócił się w stronę smoka i wystrzelił kulę ognia, która nie wywołała na przeciwniku najmniejszego wrażenia. Smok zionął ogniem w chłopca, ale ten zdążył zablokować cios wyczarowaną tarczą, w tym czasie udało mu się również wstać. Diabeł odpuścił na chwilę i spojrzał na chłopca. Anewal powoli zbliżał się do smoka nadal mając tarczę przed sobą, jednak kolejny ziew ogniem zniszczył ją, przez co chłopak był bezbronny, mając nadzieje, że coś wykombinuje uciekł pod smoka, który nie zauważył tego.

- Błagam cię, pomóż mi mieczu...

---

- Jego miecz zmienił się na jakieś płonące coś.

- Miecz Ermosa?!

---

Jakaś mała kulka pojawiła się przed Anewalem i zaczęła wznosić się do góry emitując czerwone światło, które po chwili zaczęło przypominać ogień, Anewal uciekł od smoka daleko, który go zauważył i zaczął biec za, nim. Anewal potknął się i przeturlał w stronę smoka.

- O nie!

Chłopiec miał szczęście, wielki wybuch rozciął ciało smoka na kawałki, rozrzucając je po całym pomieszczeniu. Chłopiec wstał otrzepał się i zaczął szukać diabła, który się schował.

- Pokaż się!

- Skoro chcesz!

Demon pojawił się za Anewala, znów miał wszystkie ręce i nogi, do tego trzy głowy.

- Chcesz coś jeszcze powiedzieć?

- Giń!

Anewal wycelował mieczem w kark demona i zaatakował, tnąc łeb drania. Na jego miejscu pojawiła się kolejna głowa z dodatkową czwartą. Demon zaśmiał się.

- Tym razem nie masz szans!

Chłopiec się nie poddawał i atakował demona w każdy możliwy sposób, niestety ten nic nie czuł. Po chwili demon zaatakował i uderzył Anewala tak mocno, że ten poleciał aż do resztek smoka, obok dziwnego zęba.

- Gdzie jesteś kochany? Pobaw się zemną!

- Tu!

Chłopiec wyskoczył i wbił ząb smoka w plecy demona, który padł na ziemię.

- Wraa!!

Anewal wziął miecz i wbił go w brzuch przeciwnika pozbawiając go życia, po chwili.......

- Otworzył oczy!

- Moja głowa...

- Fajny miecz, Ermosa...

- Dzięki, a co z, nim takiego?

- Opowiem ci przy herbacie...

---

? - Twój brat mnie zawiódł, teraz kolej na ciebie.

- Wątpisz w nas?

? - Nas?

Nagle zza drugiego pomieszczenia dało się usłyszeć krzyki: -Uspokój tą bestie, na trzy głowy jedzenia nie starczy!

- Ahahahahah! To będzie bułka z masłem Madd...

? - Nie wymawiaj mojego imienia!

======dasddd

Pisipisi joł men!
2013.11.12 16:56:57
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27414843

Rechab

9639
641
Przerywnik i odświeżenie

Zabiją w końcu Anewala???
2013.11.14 16:53:13
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27433000

Pijany Jack

189204
4511
Refreshing, ktos o tym komiksie jeszcze mysli!
2013.11.20 18:43:39
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27500643

Dragonder

222398
7022
Pijany Jack:
Ja, ale obmyślam co pisać. Może jutro się coś pojawi, tylko, że mam test na głowie. Najpóźniej w sobotę coś wstawię.
2013.11.20 20:40:44
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27502670

Rechab

9639
641
Dragonder:
Weź przestań tak nicki zmieniać
2013.11.21 15:11:55
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27506322

Dragonder

222398
7022
Nie mam żadnych pomysłów na komiks. Może wy jakieś macie?
2013.11.24 00:06:55
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27539717

Rechab

9639
641
Dragonder:
Może wreszcie Anewala złapią?
2013.11.24 11:22:32
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27543071

Dragonder

222398
7022
Rechab:
Dobra to najprawdopodobniej Anewal będzie miał kłopoty jak zawsze, ale tym razem już nie będzie tak łatwo. Pojawi się też nowa postać.

Proszę was również o rozsyłanie linków po serwerach margonem i innych forach. Im więcej osób tym większa motywacja do pisania! Postaram się coś do piątku napisać.

Przerywnik ludzie bo wezwę policje! -,-
Edytowany 00:06:16 29.11.2013 przez Dragonder
2013.11.25 23:21:06
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27565360

Kadrills

27960
750
Przerywnik za prośbą Dragondera
2013.11.29 01:25:13
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27591008

Dragonder

222398
7022
POWRÓT ANEWALA CZ.4 1/3 (Diabeł?)

? - Naprawdę miło cię spotkać po tylu latach.

- Widzę cię pierwszy raz.

? - Miałem nadzieje, że się nabierzesz.

- No wiesz, podobieństwo jest. Tylko, że masz małego garba i jesteś mniejszy.

? - Ohh dziękuje. Przejdziemy do rzeczy?

- Już się boję.

? - Opowiem ci jak tu się znalazłeś.

--Retrospekcja--

- Wielki Ermos mówisz. Całkiem nieźle. Tylko wytłumacz proszę czemu miecz trafił do mnie.

- Bo tylko wybrańcy go dostają.

- Coś w tym jest.

- Późno trochę, połóżmy się spać, bo jutro mamy dużo obowiązków.

----

Następnego dnia, gdy słońce zabłysło, a ptaszki śpiewały kilka mil od Anewala czaił się on.....wielki Aragor i jego wierny pies Sould.

Potworze, jesteś głodny?

Pies głośno szczeknął i zaczął się ślinić.

- Doskonale, nakarmisz się Anewalem.

1/3 - Mam nadzieje, jestem taki głodny.

2/3 - Ucisz się, ja też jestem głodny.

3/3 - I ja!

- Rozumiem, wszyscy jesteście głodni, ale Anewala starczy dla wszystkich.

3/3 - No ja myślę.

----

- Co mamy w obowiązkach?

- Na początek to skargi mieszkańców.

- Najgoooorsze.

- Po skargach musimy odwiedzić wioskę i sprawdzić jak trzymają się farmerzy.

- Może być.

- A na koniec musimy odwiedzić pomniejsze wioski.

- Ahh.

----

Skargi mieszkańców od zawsze były najgorsze dla Anewala, ale ten dzień zostanie mu w głowie na zawsze.

- A, więc sądzisz, że kury nie znoszą twoich jaj, bo trawa jest sucha?

- Tak.

- NASTĘPNY!

...

- Jestem zielony.

- I tym chciał nam się poskarżyć?

- Tak.

- NASTĘPNY!

- I tak jestem ładniejszy!

-

- NASTĘPNY!

-

- NASTĘPNY!

I tak godzinami.

- Napadli mnie.

- Ale, że jak?

- Kiedy próbowałam dostać się do zamku napadła mnie straż.

- Straż? O mój boże. Opisz tych sprawców.

- Jeden gruby, wysoki, z blond włosami, drugi chudy, wysoki, z czarnymi włosami.

- Zajmiemy się nimi, w tym czasie Johny, daj tej kobiecie coś na pocieszenie.

- Dziękuje panie.

- Nie ma za co? Tak jakby...

I, wtedy wszedł on.

- Chcę zgłosić problem.

- Jak każdy tu. Szczegółowo proszę.

- Chcę zgłosić pana.

- Mnie? Serio? A za co?

- Za to.

Człowiek zdjął płaszcz i pochwalił się tym co ma na sobie, trzema dynamitami.

- Coś słaba straż, że mnie z tym wpuściła.

- O ty w mordę jeża.

Anewal wskoczył na krzesło i wystawił rękę jakby ostrzegał samobójce, żeby nie popełnił głupstwa.

- Z pozdrowieniami od Aragora.

Samobójca podpalił dynamit, zanim straż zdążyła zareagować. Sala wypełniła się jasnym światłem, a po chwili wszystko wokół wyleciało w powietrze niszcząc całą podłogę i sufit oraz ściany. Zginęło również kilku strażników oraz osoby, które były nad salą. A Anewal? Hmm...

- Duk.

Na salę wszedł Aragor zostawiając ślady krwi, towarzyszył mu cerber.

- Aaaanewalu. Żyjesz?

...

- Czyli rozumiem, że nie. Jak mówiłem, to była bułka z masłem.

----

Chłopak odskoczył za fotel i doświadczył najgorszego, spojrzenia śmierci w oczy. Jednak ją zawsze się da oszukać. Podmuch odrzucił króla i fotel pod samą ścianę. Sufit spadł prosto na Anewala przygniatając go, ale nie zabijając.

- Nie wierzę. *kaszle*

Chłopak spojrzał na miejsce wybuchu, dostrzegł tylko sam dym.

- Pomocy!

----

- Cerbku, też to słyszałeś? Chyba ktoś woła o pomoc. Szkoda, że trafi na mnie.

- Na co czekasz? Sprawdź to!

Demon doczłapał się do miejsca, w którym ktoś wołał o pomoc, nie zastał tam jednak nikogo.

- Dziwne.

- Bo to nie stąd dobiega, tylko stamtąd.

Na miejscu był Anewal.

- Miło wiedzieć, że jestem najmądrzejszy w całej karczmie. Przechwyciłem samego Anewala i to jeszcze chronionego przez Johnego. Miałeś farta, że zleceniodawca chcę zabić go osobiście, inaczej ta panienka nie przyszła, by tu.

- Jesteś chory!

- Skądże, jestem bezstronny. Osoba, która chcę ciebie osobiście zapłaciła mi więcej i tyle.

- No może i trochę masz racje.

- Hah, naiwniak.

Anewal i demon wraz z cerberem znikli.

----

Wybuch odrzucił kilka odłamków aż do centaura i dziewczyny.

- Anewal!

Centaur zostawił dziewczynę i pogalopował do sali głównej, niestety było już a późno. Anewal znikł albo leżał martwy pod stertą gruzu.

----

-Rozmowa-

? - I właśnie tak tu się nalazłeś.

- A skąd ty to wszystko wiesz?

? - Czytałem twoje myśli.

- Ahh no tak. Może wyjdziesz z tego cienia i się pokażesz?

? - Wiesz i tak mam cię zabić, a nikt inny tego nie widzi. Zgoda.

Kerimon wyszedł zza cienia.

- Podoba się?

- Ale jak to! Ty jesteś jednym z założycieli Murof!

- Zaskakujące czyż nie? Nie byłem tam szanowany! Mój kraj i ja, byliśmy skazani na siebie, gdyż inni nas znieważyli. Ale każdy spryciarz znajdzie jakiś plan. Los chciał bym zrobił najpotężniejszego wroga ludu Moruf i oto mieli Maggue, biedny chłopak. Gdybym, nim tak nie manipulował pewnie wyszedłby na ludzi, a teraz? Wącha kwiatki od spodu, a jego ciało gnije w tym kanionie. Porażka, ale może i taka mniej ważna, gdyż wszystko było zaplanowane. Każde kłamstwo.

- Żyłem w kłamstwie?

- Tak, żyłeś. Nie jesteś żadnym wybrańcem, to też brednie. WSZYSTKO TO JEDNA WIELKA ILUZJA! Skończyło się! Ale jednak coś nas łączy.

- Co takiego.

- Bo wiesz Anewalu. Jestem twoim wujkiem.

- Co ty mówisz? Tata mówił, że żadnego takiego "wujka" nie mamy.

- Wstydził się mnie, jak mówiłem, zostałem odrzucony, ja i mój kraj przez innych. Zostałem, wtedy tylko ja i moja szatańska zemsta.

- Całe zło spowodowane do tej pory to twoja wina?

- Tak, powiedzmy, że była to zamiana ról. Maddok miał być tylko pionkiem w tym wszystkim, bym ja mógł dopełnić swoją wolę.

- Czyli?

- Zamordować wszystkich królów Murof oraz zabić mojego wnuczka. Tutaj akurat mam bonus, gdyż jesteś królem.

- Nie wierzę, mój wujek przyczynił się do powstania najgroźniejszych tytanów świata podczepiając pod to niewinnego Maggue.

- Dziwne, a jednak logiczne. Zemsta się wypełniła.

- Ale czemu chciałeś zabić mnie?

- Gdyż to ty jesteś potomkiem miecza Ermosa. Jeżeli cię zabiję miecz przejdzie na kolejne pokolenie. Ty byłeś po swoim ojcu, a po tobie kto? Zostałem tylko ja.

- Ty kanalio!

- Oszczędzaj krzyki na tortury, to dopiero garstka tego co miałem ci do powiedzenia.

Ciąg dalszy nastąpi


-
-
-
2013.11.29 01:40:58
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27591010

Greven

20635
524
Dragonder:
Supcio
2013.11.30 14:22:55
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27606028

Rechab

9639
641
Dragonder:

Świetne
2013.12.02 18:45:52
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27636636

Morkox

5953
807
Czekam z niecierpliwością na następne opowiadanko może teraz krótki skeczyk tak dla odskoczenia od tego horroru
2013.12.02 19:43:50
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27637922

Rechab

9639
641
Morkox:
Ja tam czekam na dalszą część. Ale jeśli chcesz skecz, to zależy to od twórcy tematu.
2013.12.03 16:55:09
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27644867

Dragonder

222398
7022
Rechab:
Morkox:
Na razie staram się jakoś polepszyć oglądalność bo z tego co wyliczyłem czyta mnie tylko 14 osób. Z czego kilka się nie udziela. (błogosławić Rechaba! )

Jeżeli chcecie mnie wspomóc wklejajcie to na swój profil.
http://wklej.org/id/1196495/

zapomniałem dać link

Jutro postaram się coś dodać, ale wiesz. Nie chcę napisać niewypału.
Edytowany 23:33:58 3.12.2013 przez Dragonder
2013.12.03 23:32:28
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27650545

Rechab

9639
641
Dragonder:
Dzięki za błogo, poproszę dużo SA i leczenia

Popraw tą wklejkę, bo masz błędy trochę. Tu masz poprawne:

img://img685.imageshack.us/img685/8864/oddzielnik2.png

[c=brown]Pewnego razu w krainie Murof mały chłopiec o imieniu Anewal odziedziczył po ojcu królestwo RO. Niestety, aby chłopak stał się prawdziwym królem musiał zebrać podpisy wszystkich innych sąsiednich krajów. Ostatnim została Karczma. Wtedy cała przygoda się zaczęła. Spamerzy, hejterzy, całe zło królestwa kontra on sam... Niestety, zło miało swojego przywódce, potężnego Maddoka Mague. Czy Anewal wygra? Czy też zło zawładnie Murof. Zagłąb się w lekturę moich opowiadań o chłopcu, którego przeznaczeniem jest walczenie ze złem i odkrycie prawdy starożytnego Murof...

http://www.margonem.pl/?task=forum&show=posts&id=386599

~Dragonder

img://img685.imageshack.us/img685/8864/oddzielnik2.png


Interpunkcja w większości i trochę stylistyki, wiem, że się brzydko wtryniam, ale za dużo tam było błędów.
2013.12.04 14:01:14
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27651989

Skortos

13525
912
To z tym, jak Anewal usypia, to pojawia się w jego śnie potwór, wygląda jak zerżnięte z "Koszmar z ulicy Wiązów"
2013.12.04 14:34:58
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27652226

Dragonder

222398
7022
Doprzodu:
Spokojnie, nie kradnę takich horrorów (nie kradnę nic), ponieważ nawet ich nie oglądam, jestem fanem fantasy. Spokojnie, jedyne co mogłem to serca widzów. Nie no żartuję.

Rechab:
Dzięki.

Proszę o przerywnik! :F

Poprawiona wersja: http://wklej.org/id/1197110/ (od Rechaba, dużo leczenia + sa)

edity: bo się myliłem

--
@down niczego nie zgapiłem, proszę mnie nie wprowadzać w błąd.
Edytowany 21:27:28 4.12.2013 przez Dragonder
2013.12.04 19:18:18
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27656223

Skortos

13525
912
Dragonder:
Ale inspiracja od Freddyego, a komiksy fajne, przeczytałem wszystko na raz, przeczytam raz jeszcze, miło się czyta
2013.12.04 19:28:26
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27656414

Dragonder

222398
7022
Odświeżam i proszę o przerywnik.
2013.12.08 13:54:26
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27699061

Kadrills

27960
750
Przerywnik
2013.12.10 20:37:30
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27724687

Dragonder

222398
7022
Odświeżam, powoli kończę pisać, ale muszę wnieść poprawki!
2013.12.15 00:32:30
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27766966

Rechab

9639
641
To ja Ci oddzielę. Czekam
2013.12.15 08:36:23
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27767626

Dragonder

222398
7022
POWRÓT ANEWALA CZ.4 2/3 (Porwany)

Czy zdarzyło ci się kiedyś zdać na łaskę osoby, która jest do ciebie wrogo nastawiona? Czy czułeś, że następny dzień będzie tym ostatnim? Mam nadzieje, że nie...

- Katttastrofa. Te szczury zalęgły się już wszędzie.

- No to się ich pozbądź, a nie jęczysz.

- To ty zaraz zajęczysz.

- Grr.

- Ohh, prawie bym zapomniał. Anewalu!

Chłopiec wszedł do pomieszczenia, cały poobijany, ledwo żywy.

- Pozbądź się szczurów.

- Jestem, ledwo żywy.

- To może mam z tobą skończyć?

- Nie, panie.

- To do roboty!!!

---

Tym czasem u centaura

- Nie sądzę byśmy go jeszcze odnaleźli.

- Jak nie? Na pewno go znajdziemy, to tylko miesiąc, musimy!

- No dobrze, jutro wznowimy poszukiwania. Powiadom o tym wszystkich.

- I to mi się podoba!

---

- Dobry chłopczyk, teraz wracaj do celi.

- Ttak...

Chłopak posłuchał się wuja i wszedł do celi. Drzwi zatrzasnęły się z hukiem.

- A wiesz co w tym wszystkim jest najlepsze?

- Co?

- Że go nie zabijemy. Sam to zrobi.

- Chcesz powiedzieć, że zmuszamy jego organizm do śmierci czy czegoś takiego?

- Tak.

- Ale to nie humanitarne.

- Wiem! Dlatego to takie super, no dobra, chodźmy stąd, musimy iść...

W nocy

- Dlaczego? To takie okropne... ten ból.

Nagle z niewielkiej norki wyszła mała myszka.

- Cześć maleńki. Widzę, że udało ci się przetrwać z nimi, mi jakimś cudem też.

Mysz mrugnęła i uciekła z powrotem do swojej chałupki.

- Żeby był jakiś sposób, dzięki któremu wydostałbym się na wolność. Mój głupi pech zabronił mi wziąć miecz, dlaczego?! Ehh...

Chłopak usiadł na podłodze i spojrzał na norkę, do której niedawno wchodziła mysz. Dziwny blask został prędko zauważony przez chłopca.

- Nie wierzę, czyżbyś to był ty? Uratowany!!

- Ucisz się, dziwaku!

- Wybacz...


Następnego dnia.

Strażnik obudził się z rana i spojrzał na cele, na jego nieszczęście była pusta. Zakłopotany musiał udać się do króla.

- ŻE CO?!!!

- Przepraszam.

- Ehh, dobrze, zwołajcie straże i przeszukajcie podziemia. Przecież nie mógł ucieć bez wywołania chaosu.

- Dobrze!

Strażnik odwrócił się i ruszył do drzwi, po chwili jego twarz zaczęła płonąć.

- Ehh, już więcej razy mnie nie zawiedziesz.

Płonące ciało strażnika bezwładnie opadło na ziemię.

- A wy, na co czekacie? SZUKAĆ GO!

Aragor wyszedł zza cienia.

- I czego się boisz? Przecież jestem ja.

- Czy zdażyło ci się kiedyś, że po tylu latach coś może ci legnąć w gruzach, mimo , że miałeś to, jak na dłoni?

Słowa te wzbudziły w diable smutek.

- Tak.

- Czy ty płaczesz?

- Nie, skądże, przecież jestem diabłem!

- To dobrze, a teraz ruszaj szukać mojego siostrzeńca.

Minęła sekunda, a diabła już nie było.

---

Minęła już 16:00, a młody chłopak wciąż musiał męczyć się w zamku i znaleźć drzwi. Chociaż nie to liczyło się dla Anewala, gdyż znów znalazł swój miecz, jakby był mu przeznaczony (no, bo był).

- Już nie mam sił...

Nagle zza rogu dało się usłyszeć kroki. Anewal szybko się schował. Na salę wparowała grupka orków na czele z umięśnionym Grevenozem.

- Nie rozleniwiajcie się, on tu, gdzie jest, czuję to.

Anewal wstrzymał powietrze na 3 sekundy, a po chwili je powoli wypuścił.

- Idziemy dalej!

Kiedy grupa się oddaliła Anewal wyszedł zza drzewa.

- Nie mam za dużo czasu, muszę się śpieszyć. Tylko, gdzie to wyjście?

---

Grupa B wyruszyła cztery dni temu na poszukiwania, w tym czasie centaur i wampir przyszykowywali się z grupą A, by zaopatrzeć się na długi miesiąc.

- On żyję, czuję to.

- Ja też, ale pamiętaj, musimy przyszykować się na najgorsze.

- Czyli?

- Że go nie znajdziemy albo, gdy znajdziemy to...

Wolmar przełknął ciężko ślinę.

- To nie w kawałkach.

- Mam nadzieje.

---

Chłopak wyszedł z kryjówki, gdyż kolejny tytan i grupa wyszli z pomieszczenia.

- Kerimon nie próżnuję jak widzę, to już z dziesiąty tytan. Tylko skąd on bierze tyle materiałów?

Miecz się zaświecił, był to znak, że kolejna grupa się zbliża. Chłopak wspiął się na belkę, która podtrzymywała część sufitu. Niestety, do pomieszczenia wszedł ten, którego Anewal obawiał się najbardziej, Aragor.

- Ty też to czujesz cerberku?

- Tak Aragorze. On tu jest.

Anewal spojrzał w dół, górna częć głowy diabła była cała podziurawiona, chłopak zamknął oczy.

- Nie patrz na to...

- Słyszałeś to?!

- No pewnie.

Diabeł spojrzał w górę i się uśmiechnął.

- Witaj.

Chłopak otworzył oczy i zeskoczył wprost na Cerbera powalając go.

- Tym razem nie pójdzie ci tak łatwo, będziesz musiał mnie zabić!

- To zamierzałem również zrobić.

- To zmienia postać rzeczy.

Chłopak wstał i zrobił krok do tyłu.

- Zabiłbym cię już teraz, ale to takie słodkie, kiedy widze w twoich oczach nadzieję.

- Nadzieje?

- Tak nadzieje. Cerber bierz go!

Pies wstał, obrócił się, zawarczał i rzucił się na chłopaka, który zareagował i odciął środkowy łeb psa, nie zniwelowało to jednak ataku, gdyż pies powalił chłopaka na ziemię.

- Aaa!

Diabeł się śmiał, pies próbował dobrać się do twarzy chłopaka, który krzyczał, wszystko przybrało ciemne barwy.

- Jeszcze raz.

Pies powtórnie próbował ugryźć chłopaka, który wreszcie wyrwał swoją rękę spod agresywnego Cerbera i zamachnął się w jego łeb rozcinąjąc go w pół. Chłopak spojrzał w oczy psa.

- Vertiza Feordon!

Zaklęcie nie zadziałało.

- Co?! Jak to?! Ahh tak, to ten głupi miecz.

- Myślałeś, że pójdzie ci tak łatwo, a na razie to ja prowadzę.

- Jesteś pod Cerberem, nie wiem czy masz dużą przewagę, nawet się zdziwiłbym jakbyś miał.

- Nie dziw się.

Chłopak wykonał ostatni cios chybiając. Pies ugryzł go ostatnią głową prosto w ramię, lewe.

- Ee.

Chłopak wykonał kolejny zamach trafiając i odcinając ostatni łeb psa.

- Dopóki masz ten miecz w ręce za dużo ci nie zrobię.

- Dziękuje za informację.

Diabeł znikł, a na salę wpadł tytan z grupą orków.

- No wiedziałem! Brać go.

Wszystkie cztery orki rzuciły się na Anewala. Pierwszy stracił głowę, drugi nogi, trzeci ręce, czwarty cnotę, a tak na serio to też głowę.

- Co?! Jak ty to zrobiłeś.

Grevezen zamachnął się młotem w nogi Anewala odrzucając go pod ścianę.

- Bolało co? Tata podarował mi ten młot, gdyż uważał, że jestem godzień bycia prawdziwym kowalem.

Tytan wykonał kolejne trzy kroki i znów wykonał cios, jednak Anewal zdążył się przeturlać i uniknąć cios. Chłopak zdążył wstać nadal się chwiejąc. Kolejny cios Grevezena został zablokowany przez miecz Anewala, dziwne, że taki mały miecz mógł się równać z potężnym młotem.

- Jesteś jednym z nas?

- Skądże, jestem tylko chłopcem.

Kowal zamachnął się młotem w nogi chłopaka, który podskoczył i wbił ostrze w brzuch Tytana, który padł na plecy z ostrzem w brzuchu. Coś od Anewala: "Właśnie, wtedy zdałem sobie sprawę, że zabieram ludziom tak wiele, to przeze mnie ludzie tracą tak wiele, a zyskują tak mało, zrozumiałem."

- Wybacz.

- Co?

Chłopak klęknął nad Grevezenem i wyjął miecz z brzucha.

- Zabrałem ci życię tak jak wielu, to dziwne, ale jednak prawdziwe.

- Jesteśmy wrogami, tyle.

Wtedy tytan zmarł. Wziąłem miecz oraz wstałem i uciekłem w stronę w którą pobiegł diabeł.

- Jeszcze trochę.

Biegłem przed siebie, kiedy nagle zauważyłem diabła.

- To nie koniec mój drogi.

- Dobrze to wiem.

Diabeł za pomocą magii podniósł wszystko, co było w pomieszczeniu, oprócz Anewala i siebie

- Zrozumiałem, że, skoro nie mogę ciebie zabić czarami zrobię to ręcznie.

Pierwszy kwiat poleciał w Anewala, który odskoczył.

- Rzucasz we mnie kwiatami, to twój plan?

Aragor milaczał i wyrwał belkę podtrzymującą sufit, rzucił nią w Anewala, który padł na ziemię i uniknął jej.

- Dlaczego tak ciężko ciebie zabić?

- Może jestem nieśmiertelny?

- Błagam cię, załatwiałem już tytanów, pięć razy większych niż ty.

- Tytanów? To ty nie jesteś po ich stronie.

Kolejna rzecz poleciała w Anewala, tym razem była to pochodnia, który padła na podłogę i podpaliła ją.

- Skądże, tylko, im pomagam.

- To nowość.

- Wiesz Anewalu, na początku wątpiłem w ciebie, ale teraz, kiedy widzę jaki to jesteś silny i wytrwały to powoli zaczynam cię lubić.[/i]

- Jesteś diabłem, czemu to mówisz?

- Żaden mi diabeł, tylko pół-diabeł, a nawet bardziej demon.

- No patrz.

Dym z ognia zaczynał docierać do nosa Anewala, który się krztusił.

---

- Panie podobno Aragor walczy z Anewalem w południowej części.

- To dobrze.

- Dostaliśmy również wiadomość, że większość straży, w tym centaur, opuścili zamek.

Król obrócił się, jego twarz przypominała twarz psychopatycznego klauna.

- Wszystko w porządku?

- Tak, w jak najlepszym. Zwołaj wojska, zostawimy tutaj Anewala i ruszymy na zamek, natychmiastowo.

- Zgoda!

- Pora na kontratak.

---

Aragor przestał cisnąć rzeczami w Anewala, gdyż ten zemdlał.

- Wygrałem, to mi wystarczy.

Demon podniósł chłopaka, który wciąż trzymał miecz w ręcę, po chwili obaj znaleźli się poza zamkiem.

- Życzę ci powodzenia, Anewalu.

---

Czterdzieści tytanów, sto tysięcy żołnierzy, Kerimon, armia ciemnej strony wyglądała tak jak w najgorszym scenariuszu.

- Gdzie Aragor?

- Znikł, Anewal również.

- Czyżby obaj zginęli?

- Prawdopodobnie tak.

- No dobrze, to ruszamy moi drodzy, nadchodzi era Kerimona, a kończy się era Anewala. Wiedziałem, że kiedyś nadejdzie, serce mi to podpowiadało.

Cała armia podniosła bronie w górę i zaczęła krzyczeć.

C.D.N
2013.12.16 20:22:59
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27787200

Greven

20635
524
Przerywnik.
2013.12.18 16:26:47
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27802156

Dragonder

222398
7022
Odświeżam.
2013.12.21 21:46:27
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27850036

Rechab

9639
641
Przerywnik
2013.12.22 09:36:25
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27852761

Dragonder

222398
7022
Ostatnio nie mam czasu do pisania bo święta są więc proszę czekać i się niecierpliwić. :f

Przyznam, że ta część będzie najprawdopodobniej najdłuższa. Długo myślałem nad tym co ma się tam pojawić to zdecydowałem się na wszystko.

Proszę o odświeżanie czy tam przerywniki. :3
2013.12.23 21:21:15
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27879708

Fitsovaty

202277
5468
Przerywnik.
2013.12.24 09:03:54
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27884405

Rechab

9639
641
Odświeżenie
2013.12.25 10:55:56
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27900541

Dragonder

222398
7022
Odświeżam. Już piszę. <3
2013.12.29 18:53:59
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27969364

Rechab

9639
641
Dragonder:
Przerywnik czekam.
2013.12.29 19:38:57
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:27970304

Dragonder

222398
7022
Odswiezam. Koncze pisac.

Jetdm na tablecie
2014.01.03 03:56:13
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:28033120

Rechab

9639
641
Dragonder:
Widać. Przerywnik.
2014.01.03 10:06:21
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:28033606

Dragonder

222398
7022
Odświeżam i dalej piszę. ;_;
2014.01.06 18:56:47
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:28085127

Tylko zalogowani gracze mogą pisać posty

Forum Margonem > Publicystyka > W pewnej karczmie - obrazki.

Podaj powód dlaczego oceniasz post na

Pamiętaj, że za bezsensowny komentarz do oceny możesz otrzymać knebla i stracić swoją reputację.

* pole nieobowiązkoweLimit znaków 0/30

Zgłoszenie postu do moderacji.
Poniżej możesz podać powód Twojego zgłoszenia.

Pamiętaj, że za bezsensowny komentarz możesz otrzymać knebla i stracić swoją reputację.

Limit znaków 0/150

-- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -
AND grp=0