Momencik

Czekaj na odpowiedź servera..

Uwaga

  

Forum Margonem > Publicystyka > Publicystyka niekoniecznie powiązana z Margonem

[Przeszukaj temat] [Dodaj do ulubionych]
Koniec strony Strona: [1]

Wulferert

227166
2178
Witam wszystkich w moim temacie!!




Temat zakładam by głownie prowadzić własną działalność publicystyczną, niekoniecznie związaną z grą Margonem, ale mile widziane są także opowiadania innych graczy którzy chcą się wykazać! W temacie także dopuszcane będą krótkie komiksy i inne tego typu rzeczy



Informacje:
kolejne części "Dziennika Nekromanty" ukazywać się będą prawdopodobnie codziennie około godziny 21, możliwe że w niektóre dni ich nie będzie bądź będą trochę opóźnione w czasie, ale postaram się na bieżąco pisać, cieszę się, że dobrze odbieracie moją pracę i efekt jej.





Więc nadszedł ten czas, pora na opowieść, zapraszam do lektury Dziennika Nekromanty:


Obudziłem się w ciemnym pomieszczeniu, nie było żadnego źródła światła, więc niczego nie widziałem, tylko ciemność. Zdałem sobie sprawę, że nie wiem, gdzie jestem, kim jestem, zadawałem sobie pytania, „co ja tutaj robię", „jak mam na imię", „dlaczego nie pamiętam niczego". Zdawało mi się, że minęło wiele godzin, może to przez samotność albo moje rozterki nad tym, kim lub czym jestem. Usłyszałem jakiś dźwięk dochodzący zza ściany, była to jakaś machina, nie wiem skąd znałem to słowo, w każdym razie słyszałem, że coś ciężkiego tam się porusza. Wsłuchiwałem się w ten dźwięk dobrą chwilę ale prócz niego nie udało mi się usłyszeć niczego innego.. Przebłysk pamięci, przypomniałem sobie swoje imię - Jessen, tak, powtarzałem sobie "mam na imię Jessen". Próbując przypomnieć sobie cokolwiek więcej, miałem pewne przebłyski.. Widziałem wielkie miasto portowe pełne ludzi spowite w porannej mgle.. Przypomniałem sobie, nosiło nazwę Aseo. Wspomnienia powoli wracały jedno po drugim, przypominałem sobie kim jestem, byłem najemnikiem, właściwie płatnym zabójcą. Zacząłem sobie przypominać piękną złotowłosą kobietę.. Jej pocałunki, zapach, spojrzenie, była to Elya, moja kuzynka i ukochana. Maszyna przestała działać i teraz słyszałem głosy, niestety w niezrozumiałym dla mnie, bardzo gardłowym języku. Brzmiało to bardziej jak skrzeczenie żab lub odgłos bulgotania z bagien niźli prawdziwa rozmowa Wsłuchiwałem się w rozmowę, lecz nie rozumiałem ani słowa. Gdy głosy ucichły usłyszałem dźwięk otwierającego się zamka, do pomieszczenia wpadło światło pochodni które mnie oślepiło, chwilę później poczułem ogromny ból spowodowany uderzeniem w głowę, zostałem uderzony drugi raz i zwaliłem się na ziemię pozbawiony przytomności.


Pora na kolejny skrawek mej powieści, zapraszam do lektury


Obudziłem się w tym samym pomieszczeniu, ale tym razem było zupełnie inaczej, czułem wszechogarniające ciepło, i co najważniejsze, na ścianie wisiała pochodnia, która oświetlała całe pomieszczenie. Było tutaj pusto, nie było żadnych przedmiotów czy nawet jakiegokolwiek łoża czy posłania. Ściany tak jak i podłoga były wykonane z czarnego, gładkiego kamienia. Starałem się szukać drzwi w nadziei, że znajdę sposób by je otworzyć lecz mimo mych poszukiwań nie odnalazłem ich. Usiadłem w kącie komnaty i udało mi się zapaść w sen... Śniłem o wielkim ogniu spowijającym stary, drewniany dwór, słyszałem krzyki, pobiegłem w ich kierunku. Po chwili biegu dotarłem na drugą stronę dworu, na miejscu zobaczyłem pięciu uzbrojonych po zęby żołnierzy i starszego mężczyznę znęcających się nad służbą domową, starzec, mimo że był lekko zgarbiony i niski robił wrażenie bardzo majestatycznej aczkolwiek szalenie niebezpiecznej osoby. Przyglądałem się z ukrycia, żołnierze bili jakiegoś mężczyznę a starzec wypytywał się reszty, pytał co wiedzą o grobowcu, lecz żadne z ludzi nie odzywało się ani słowem. Starzec ruchem ręki nakazał największemu ze swoich podwładnych podejść do niego.
- Czy ptaszek zaczął już śpiewać? - powiedział sucho starzec.
- Nie mój panie, jest twardy, jeśli dasz nam jeszcze chwilę czasu sądzę, że nasze zaklę..- zaczął mówić żołnierz.
- Zamilcz głupcze! - przerwał gwałtownie starzec - nie wyczułeś, że mamy towarzystwo? - mówiąc to spojrzał się w moją stronę.
- Wybacz mój panie, co mam zrobić z intruzem?
- Zabij. - po wypowiedzeniu tych słów starzec wrócił do swojego zajęcia i dalej starał się wyciągnąć jakiekolwiek informacje od służby.
Tuż po usłyszeniu rozkazu żołnierz w mgnieniu oka znalazł się obok mnie, pochwycił mnie za ramię i przemówił:
- Głupim pomysłem było przyjście tutaj - po tych słowach jednym, szybkim i precyzyjnym ruchem dobył miecza, który miał u pasa, i wbił mi go w gardło.

Obudziłem się cały zlany potem, nie wiedziałem co miał oznaczać ten sen. Po otworzeniu oczu ujrzałem przed sobą bardzo niską osobę, wzrostem sięgała mi maksymalnie do pasa, przyglądała mi się badawczym wzrokiem. Człowieczek rzekł coś w tym dziwnym języku, po chwili jego dwaj, normalnego, a raczej aż zbyt potężnego, wzrostu towarzysze wyszli z Cienia, pochwycili mnie i postawili na nogi. Cały czas trzymając mnie w pozycji stojącej, jeden powiedział coś do drugiego i zaczęli się śmiać, ale maluch szybkim gestem ich uciszył. Teraz stojąc i nie będąc już w szoku dokładniej przyjrzałem się stojącemu przede mną mężczyźnie. Mimo że był niski to miał bardzo szerokie barki i umięśnione ręce. Przemówił do mnie ochrypłym głosem:
- Jestem Hagin, miło Cię wreszcie poznać, Orle Pióro. - mówiąc orle pióro uśmiechnął się pod nosem - myślałem że będziesz o wiele bardziej niebezpieczny.. Ale có- przerwałem kopiąc go w twarz.
Mężczyzna zachwiał się na nogach, spojrzał na mnie, uśmiechnął, spojrzał na mężczyzn i powiedział coś w tym dziwnym języku. Mężczyźni rzucili mnie na ziemię i jeden kopnął mnie żebra tak mocno, że nie mogłem przez chwilę złapać oddechu.
- Mam nadzieję, że to Cię nauczy szacunku, mam rozkaz utrzymać Cię żywego i w miarę sprawnego, więc nie byłoby dobrze gdybym połamał Ci nogi, ale jeśli będziesz niegrzeczny to tak zrobię - powiedział Hagin, na koniec szyderczo się śmiejąc.
- Co to za miejsce, co ja tutaj robię, kim jesteś?! - rzekłem do niego usiłując się podnieść.
- Co to za miejsce? - powtórzył po mnie - Widoczne nie pamiętasz jeszcze wszystkiego, no nic, więc porozmawiamy kiedy indziej.
Po tych słowach znów rzekł coś do towarzyszy a Ci zarzucili mi na głowę jakiś worek, nim zdążyłem go zdjąć w pomieszczeniu nie było już nikogo. Zostałem sam, z kolejnymi pytaniami i strasznym bólem żeber. Starałem się przypomnieć sobie cokolwiek, lecz w mojej głowie ciągle pojawiał się obraz miasta i nic więcej...



Zapraszam na trzecią część


Tym razem było zupełnie inaczej.. Nie obudziłem się w mej celi jak poprzednio...
Obudził mnie mokry pocałunek w policzek i słodki dźwięk cmoknięcia, gdy otworzyłem oczy ujrzałem ją - Elyę, wpatrywała się we mnie swoimi pięknymi, niebieskimi oczyma.
- Kocham Cię Jessen. - powiedziała przytulając się do mnie i następnie całując.
- Ja Ciebie też, Elyo. - odpowiedziałem odruchowo.
- Czy na prawdę musisz dzisiaj wyruszać na tą wyprawę? Generał Haro poradzi sobie bez Ciebie...
- Co? Jaką wyprawę? - zapytałem zdezorientowany.
- Ech, Jessen, nie udawaj, dobrze wiesz, że musisz mnie opuścić na ponad pół roku.. Wiem, że jesteś najlepszym żołnierzem na usługach korony, ale.. - spojrzała mi głęboko w oczy, z jej twarzy szybko zniknął uśmiech, przerwała swoją wypowiedź.
- Ach, tak.. - udawałem, że dobrze wiem o co chodzi. - Elyo dobrze wiesz, że nawet gdybym miał sam zdobyć całe miasto lub podbić kraj, wrócę do Ciebie, ponieważ jesteś całym moim światem. - po tych słowach wstałem z łoża i zacząłem się ubierać. Usłyszałem cichy płacz, odwracając się zobaczyłem jak po policzkach Elyi powoli spływają łzy.
- Dlaczego płaczesz? - spytałem zmartwiony.
- Dobrze wiesz czemu.. Zawsze boję się, że nie powrócisz ze swej misji..
- Mimo to, dalej tutaj jestem. - odpowiedziałem.
- Tak. Ale bogowie nie zawsze muszą być tacy łaskawi.. A teraz.. Muszę Ci powiedzieć coś bardzo ważnego.. Jessen jestem w.. - sztylet wpadający przez okno przeszył jej pierś, zamilkła.
Podbiegłem do okna, zobaczyłem kogoś odzianego w czarne szaty i złotą maskę stojącego na dachu, gdy tyko mnie spostrzegł rzucił we mnie takim samym sztyletem, udało mi się go uniknąć, znowu spojrzałem na dach, nikogo tam nie było. Podszedłem do Elyi, jeszcze żyła, objąłem ją i przez łzy zacząłem mówić:
- Nie umieraj, nie możesz mi tego zrobić, nie Ty.. - dotknęła zakrwawioną dłonią mojej twarzy i spojrzała mi w oczy.
- Jessen..
- Elyio nie opuszczaj mnie, musisz żyć! - krzyknąłem w panice.
- Jessen... Wiesz, że już za późno.. - kaszlnęła i wypluła trochę krwi wprost na moją koszulę. - Kocham Cię Jessen.. Kocham Cię - mówiąc te słowa wyzionęła ducha.
Obudziłem się, zadawałem sobie pytania czy to był kolejny zły sen.. Lecz wydawało się to zbyt realne.. Chciałem by był to tylko sen.. Mimo, że prawie niczego nie pamiętałem ze swojego życia to pamiętałem tę jedną rzecz, swoją miłość do kobiety którą widziałem w śnie - Elyi. Tym razem do pokoju nie przyszedł nikt a ja leżałem na posadzce rozmyślając o mojej.. wizji? śnie? wspomnieniu? Spędziłem wiele czasu rozmyślając o wszystkim, później nagle zmorzył mnie sen..



Pora na kolejną część, przepraszam, że wczoraj nie było <3


Obudził mnie kubeł zimnej wody który ktoś na mnie wylał. Gdy już otrząsnąłem się z szoku zobaczyłem Hagina stojącego nade mną.
- Dobrze Ci się spało księżniczko? - zapytał ironicznie.
- Wspaniale, tylko trochę tutaj mokro, zbytnio się ślinisz psie. - odpowiedziałem szyderczo.
- Widzę, że masz humor na żarty, może znowu potrzeba Ci nauczki? - powiedział wyraźnie zdenerwowany moją docinką.
- Może sam się ze mną spróbujesz? Czy potrzebujesz swoich byczków?
- Ach, zabawny jesteś Jessen, nie mam czasu się z Tobą bawić. Dostałem wyraźne polecenie by dopilnować byś wyglądał jak człowiek. Więc podnoś się z ziemi, musisz się umyć.
- Co? Czyżbyś mnie stąd wyciągał?
- Nie zadawaj głupich pytań tylko się rusz, nie mamy całego dnia.
Grzecznie podążyłem za Haginem do wyjścia, starałem się obmyślić plan ucieczki. Nie wiedziałem co to za miejsce, gdzie się znajduje i jaka jest jego infrastruktura.. Nic nie przychodziło mi do głowy. Postanowiłem czegokolwiek się dowiedzieć, podpuścić człowieka który mnie prowadził by cokolwiek mi zdradził.
- Ej Hagin, co to za miejsce?
- Jessen nie udawaj, przecież dobrze wiesz.. Sam często tutaj torturowałeś ludzi. - powiedział śmiejąc się - ach, zapomniałem, masz amnezję, przykre.
- Dobrze wiesz, że zapamiętam kto był mi pomocny. - po usłyszeniu tych słów Hagin zrobił się o wiele bardziej nerwowy.
- Niczego nie mogę Ci powiedzieć, mam swoje rozkazy. Docieramy już na miejsce.
Wprowadził mnie do wielkiego, oświetlonego dziesiątkami pochodni pomieszczenia, na środku sali był wielki zbornik z wodą a wokół niego chodziło wiele kobiet i mężczyzn - prawdopodobnie służba pomyślałem.
- Umyjcie i odświeżcie tego tutaj - wskazując na mnie, Hagin powiedział to do służby.
- Tak jest, panie. - odpowiedzieli wszyscy.
Służba od razu zabrała się za pracę. Najpierw jakaś kobieta obcięła mi włosy podczas gdy druga goliła mi twarz brzytwą. Później zostałem dokładnie wymyty w zbiorniku. Na koniec ubrali mnie w wspaniale wyglądające szaty. Dali mi także szpadę, sprawdziłem ją od razu, była tępa.
- Teraz wyglądasz jak człowiek, zachowuj się grzecznie. Król i jego goście chcą Cię widzieć. - powiedział oficjalnym tonem Hagin.
- Prowadź, psie.
Droga z lochów, w których byłem trzymany, na powierzchnię była bardzo długa, szliśmy około godziny po schodach mijając wielu wartowników po drodze. Podczas podróży starałem wyciągnąć z Hagina jakieś informacje, lecz nie chciał powiedzieć niczego. Nie wiedziałem nawet dlaczego król chce mnie widzieć, kim są jego goście, a co najważniejsze - nie wiedziałem zupełnie kim jest król.. Czy był moim dawnym władcą? Czy to jemu służyłem? U szczytu schodów były wielkie stalowe drzwi i kilku osiłków którzy otwierali je kołowrotami. Po tym jak wrota się otwarły ujrzałem światło słońca które w pierwszej chwili mnie oślepiło. Lecz gdy moja "ślepota" minęła zobaczyłem dokładnie to samo miasto co w moich snach.. Tak samo spowite mgłą, usłyszałem setki głosów, krzyki kupców, śmiech dzieci. Teraz zaczęła się droga do zamku który dobrze widziałem, majestatyczna twierdza wznosiła się na wzgórzu w oddali.
- Tam podróżujemy. - rzekł Hagin pokazując na wzgórze.
- Domyśliłem się, psie.


Następna część już gotowa ;3


Podróżowaliśmy przez miasto pełne ludzi, każdy mieszkaniec schodził nam z drogi, wszyscy patrzyli się na mnie z pogardą. Idąc przez rynek usłyszałem szepty ludzi mówiące mniej więcej "patrz to ten, który zdradził generała i wymordował połowę jego ludzi.. własnoręcznie.. stu dwudziestu trzech żołnierzy". Słysząc te słowa zacząłem zastanawiać się jak faktycznie silny byłem, myślałem też o tym, skoro udało mi się samemu zabić taką ilość ludzi, dlaczego Hagin nie ma żadnej eskorty. Dopiero po tym jak wyszliśmy z rynku zauważyłem, że podąża za nami około 30 ludzi ubranych w czarne płaszcze, kilkunastu podążało też równoległymi uliczkami. Czyli jednak jestem niebezpieczny - pomyślałem - ale muszę też być bardzo ważny, musi im na mnie bardzo zależeć.. w końcu ciągle żyję. Na rozmyśleniach szybko zleciała mi reszta drogi.
- Jesteśmy już prawie na miejscu, zachowuj się. - powiedział Hagin gdy przechodziliśmy przez bramę zamkową.
- Czyżbyś się czegoś obawiał? - odpowiedziałem szczerząc się, na co mój towarzysz zareagował miną w której widziałem wyraźny strach.
Po wejściu na dziedziniec zamkowy swe kroki skierowaliśmy do siedziby króla. Przed wejściem zatrzymali nas dwaj strażnicy ubrani w ciężkie, płytowe, czarne zbroje, obaj ściskali w rękach wielkie halabardy i obaj mieli po minimum dwa i pół metra wysokości. Budzili podziw i patrząc na nich od razu odechciewało się walki, po chwili rozmowy z Haginem w tym dziwnym języku otworzyli przed nami ciężkie wrota.
- Kim były te dwa olbrzy? - zapytałem po wejściu do środka.
- Oni? Prywatna gwardia króla.. Czarne Halabardy, olbrzymy powiadasz? Gdybyś zobaczył ich dowódce.. Ci to tylko przerośnięci ludzie.. Tamten za to jest prawdziwym półkrwi olbrzymem i ma ponad 4 metry wysokości.. -zaczął opowiadać z podziwem mój towarzysz.
- Oni są tacy wielcy a Ty? Ciebie źle w domu karmili? - zaśmiałem się z niego.
- Ja? Jestem dosyć wysoki jak na krasnoluda. - odpowiedział czerwony z wściekłości. - Teraz bądź cicho, ja będę mówił. Tam siedzi król. - mówiąc to otworzył wrota do sali bankietowej i wskazał ruchem głowy na mężczyznę siedzącego na podwyższeniu u szczytu wielkiego stołu.
- Panie, przyprowadziłem naszego więźnia. Nie zna naszego języka więc należy do niego mówić w jego ojczystym. - powiedział Hagin klękając przed królem.
- Dziękuję Ci Haginie, wyjdź stąd, zabierz swoich ludzi, moi goście też mają opuścić pomieszczenie, ma tu zostać tylko Ghoran. Myślę, że w pełni wystarczy do mej ochrony. - przemówił majestatycznym głosem władca.
- Ale.. panie.. nie uważam, że..
- Zamilcz. To rozkaz - przerwał Haginowi król.
Po chwili sala opustoszała, zostałem w niej tylko ja, król, człowieka imieniem Ghoran nigdzie nie widziałem.
- Witaj, Jessenie. Nie pamiętasz mnie, to zasługa naszych leków, które podaliśmy Ci na uspokojenie.. Aż dziwota, że skoczyło się tyko na amnezji, przyjąłeś dawkę która smoka by powaliła. Wy elfy to szczwane bestie. - zaczął mówić do mnie król.
- Elfy? Więc nie jestem człowiekiem? - zakłopotany zapytałem.
- Nie, człowiek nie były w stanie być tak potężnym wojownikiem nie używając magii, mniejsza, Jessen, mam dla Ciebie zadanie, jeśli się go podejmiesz zostaniesz uwolniony i wynagrodzony. A także, jeśli się zgodzisz je wykonać odpowiem na wszystkie twoje pytania.
- Zacznijmy od tego, gdzie jestem, kim jestem, co tutaj robię i od tego, gdzie jest twój człowiek i jak zwą Ciebie.
- Widzę, że na prawdę niczego nie pamiętasz.. Na imię mi Sahael, to jest stolica mego kraju, miasto zwie się Airdt. Zostałeś pochwycony po bitwie i byłeś przetrzymywany w lochu, nie zostałeś zabity ponieważ moi żołnierze donieśli mi, że wymordowałeś swój oddział, pomyślałem, że możesz mi się kiedyś przydać. Dopiero później okazała się, że na imię Ci Jessen, że jesteś najlepszym, płatnym mordercą tego i dwóch poprzednich stuleci. Zabójcą-legendą, Orlim Piórem. Mój człowiek? GHORAN! SAEGGAD ELES NOEM! - ostatnie słowa wydały mi się znajome.. po nich z cienia wyłonił się monstrualnych rozmiarów człek, tak samo zakuty w czarną zbroję, tylko, że ten w ręku trzymał wielki topór. Był to prawdopodobnie dowódca Czarnych Halabard. Olbrzym zamachnął się wielkim toporem i wydał z siebie przerażający ryk.
- Dobrze. Przejdźmy do mego zadania. - powiedziałem starając się nie okazać przerażenia, a raczej wściekłości, która mnie ogarnęła gdy usłyszałem ten język i ryk.
- Widzę, że zależy Ci na wolności. Na czym mogłoby polegać zadanie dla kogoś takiego jak Ty, masz zabić pewnego zbuntowanego lorda. Dostaniesz najlepszy ekwipunek i wolną rękę. A moi magowie przywrócą Ci większość wspomnień, przynajmniej się postarają.
- Dobrze. Więc od czego zaczniemy?
- Każę Haginowi wszystko przygotować. Ty natomiast zasiądź przy stole i coś zjedz. - powiedział Sahael, w tej chwili uświadomiłem sobie, że od dawna niczego nie jadłem, więc rzuciłem się na potrawy stojące na stole.


Przepraszam za długą przerwę i zapraszam na kolejną część, mam nadzieję, że będzie to równie dobre


Po zjedzeniu ogromnej ilości jedzenia zostałem odprowadzony do sypialni w budynku tuż obok siedziby króla. Zastałem tam czekającą na mnie kąpiel i kilka służek które jak to powiedział Hagin "były do mojej dyspozycji". Kazałem Haginowi poczekać aż skończę kąpiel, niechętnie ale posłuchał. Po odświeżeniu się przeszedłem z Haginem do dużej, zdobionej masą obrazów sali.
- Mam do Ciebie kilka pytań Hagin. - gdy wypowiedziałem jego imię wzdrygnął się.
- Czego ode mnie chcesz? Wszystko będziesz wiedział jutro gdy tylko magowie przywrócą Ci wspomnienia, poznasz także cel swej misji. - zaczął mówić wyuczoną kwestię.
- Nie chce się pytać o kłamstwa Sahaela, wiem, że moje wspomnienia zostaną pozmieniane. Moim pytaniem jest, czy chcesz żyć krasnoludzie? - zapytałem na końcu się uśmiechając.
- Co?! Jak to?! Śmiesz mi grozić?! Zaraz zawołam stra - w tym momencie złapałem za gardło przerażonego Hagina i podniosłem go na wysokość swej głowy.
- Zamknij się albo Cię zabiję. - powiedziałem spokojnie, odstawiając go na ziemię.
- Jesteś diabelnie silny. Czego ode mnie chcesz? - powiedział kaszląc i łapiąc kurczowo powietrze.
- Pomożesz mi w ucieczce. Chcę broni, dobrego konia, prowiantu i co najważniejsze, zaprowadzisz mnie do miejsca w którym przebywa Ghoran a ja pozbawię go łba.
- Jesteś szalony! Obedrą mnie żywcem ze skóry, nie mogę tego zrobić!
- Więc, albo mi pomożesz albo życie stracisz już teraz, wybieraj, możesz zawsze mi towarzyszyć.
- Ale.. Nie, nie mogę.. Mam zdradzić swego króla? Prędzej zgi..- uderzyłem Hagina z całej siły w twarz, krasnolud przeleciał dwa metry w tył i wywrócił się prawie pozbawiony przytomności. - Ekhm, jeszcze raz grzecznie poproszę, chcę broni, konia i prowiantu.
- Diable... Niech Ci będzie.. Zrobię to. - powiedział z trudem łapiąc oddech i plując krwią
- Cieszę się, że jednak masz coś w tym łbie.
Po naszej rozmowie Hagin zaprowadził mnie do zbrojowni, wziąłem ze sobą dwa miecze z elfiej stali i lekką zbroję z zaklętej skóry. Po uzbrojeniu się kazałem Haginowi zaprowadzić mnie niepostrzeżenie do Ghorana. Krasnolud poprowadził mnie do ukrytego wyjścia, drogi ewakuacyjnej do siedziby króla. Podążaliśmy ciemnym, wilgotnym korytarzem przez dłuższą chwilę, następnie Hagin pokazał mi klapę w suficie która rzekomo prowadziła do sypialni króla, w której przebywał Ghoran, gdyż nie opuszczał króla na krok. Wszedłem po drabinie, otworzyłem klapę i znalazłem się w pomieszczeniu bez światła, jedynym światłem było to padające od wschodzącego słońca przez okno. Hagin zaczął krzyczeć na alarm i chciał zamknąć za sobą klapę, nim jednak mu się to udało rzuciłem w niego rzutką która zatopiła się w jego czaszce i pozbawiła go życia.
Nagle z ciemnych zakamarków pokoju zaczęły wychodzić zakapturzone postacie. Naliczyłem dwanaście osób, otoczyły mnie i obnażyły broń.. Przez myśl przemknęło mi wspomnienie, był to elitarny oddział skrytobójców których niegdyś sam szkoliłem, wiedziałem, że mogę nie przeżyć starcia z nimi ponieważ jeszcze nie do końca pamiętałem jak się walczy i jak silny jestem. Spojrzałem w stronę okna i zobaczyłem, że za nim jest dach budynku, bez namysłu rzuciłem się w stronę okna i omijając zręcznie ostrza mieczy miałem zamiar skoczyć, gdy nagle poczułem silną, wielką łapę zaciskającą się na mej talii, był to Ghoran.









███████▀▀▀░░░░░░░▀▀▀███████
████▀░░░░░░░░░░░░░░░░░▀████
███│░░░░░░░░░░░░░░░░░░░│███
██▌│░░░░░░░░░░░░░░░░░░░│▐██
██░└┐░░░░░░░░░░░░░░░░░┌┘░██
██░░└┐░░░░░░░░░░░░░░░┌┘░░██
██░░┌┘▄▄▄▄▄░░░░░▄▄▄▄▄└┐░░██
██▌░│██████▌░░░▐██████│░▐██
███░│▐███▀▀░░▄░░▀▀███▌│░███
██▀─┘░░░░░░░▐█▌░░░░░░░└─▀██
██▄░░░▄▄▄▓░░▀█▀░░▓▄▄▄░░░▄██
████▄─┘██▌░░░░░░░▐██└─▄████
█████░░▐█─┬┬┬┬┬┬┬─█▌░░█████
████▌░░░▀┬┼┼┼┼┼┼┼┬▀░░░▐████
█████▄░░░└┴┴┴┴┴┴┴┘░░░▄█████
███████▄░░░░░░░░░░░▄███████
██████████▄▄▄▄▄▄▄██████████
███████████████████████████
Edytowany 07:42:12 24.9.2017 przez Wulferert
2017.08.17 18:05:33
Ocena: 7
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:39776436

Ranvil Ishavah

1371047
3048
Wulferert:
Kompletnie nie wiem, o co w tym chodzi, ale proponuję wywalić wszystko powyżej cytatu, bo jest kompletnie zbędne i niesamowicie utrudnia dokopanie się do twojej... pracy? No, do tego czegoś w cytacie. Cokolwiek to jest.
Kiedy w temacie pojawi się zapowiedziany dziennik, umieszczę tu stosowną opinię. Nie odbieraj postu jako spam.
2017.08.17 18:58:58
Ocena: 1
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:39776760

Lazumatni

14617
250
bardzo fajne
2017.08.17 21:21:36
Ocena: 1
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:39777918

Lovelita

22718
688
Dobre dawaj więcej
2017.08.17 22:22:04
Ocena: 1
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:39778411

Zdzislawek ch

2101439
15777
Polecam pobrać Language toola. Będziesz mógł sobie sprawdzać literówki, przecinki i inne znaki interpunkcyjne. Trochę ich w tym tekście było, a dzięki temu fajnemu gadżetowi możesz je łatwo wyeliminować.



W ogóle zauważyłem też pewną zależność. Jak jest krótka forma, to sporo osób komentuje. Jak długa, tu już nie. Mi nawet nikt nie odpisał czegoś w stylu "idź się schowaj" :<
2017.08.17 22:29:56
Ocena: 2
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:39778469

Sthileq

20048
754
Czekam na więcej
2017.08.18 15:31:38
Ocena: 1
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:39782163

Tomek Sta

24036
228
Klanowicz , czekam na więcej
2017.08.20 17:14:48
Ocena: 1
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:39796233

Aghly

8641
638
Podoba mi sie !
2017.08.23 00:41:28
Ocena: 1
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:39816723

Mr Pajq

147343
1634
Lol, mega!
2017.09.24 07:10:55
Ocena: 1
KNEBEL | zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:40000080

Waniliowy Nesquik

23331
333
Super ;3
2017.09.24 12:06:15
Ocena: 1
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:40001227
Początek strony Strona: [1]

Tylko zalogowani gracze mogą pisać posty

Forum Margonem > Publicystyka > Publicystyka niekoniecznie powiązana z Margonem

Podaj powód dlaczego oceniasz post na

Pozostało ważnych głosów na dziś: 0, po przekroczeniu limitu
Twój głos pokaże się przy wiadomości, ale nie doliczy się do reputacji gracza.


* pole nieobowiązkoweLimit znaków 0/50

Zgłoszenie postu do moderacji.
Poniżej możesz podać powód Twojego zgłoszenia.

Pamiętaj, że za bezsensowny komentarz możesz otrzymać knebla i stracić swoją reputację.

Limit znaków 0/150

-- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -
AND grp=0