Momencik

Czekaj na odpowiedź servera..

Uwaga

  

Forum Margonem > Publicystyka > Droga siedmiu wzgórz - cz. II

[Przeszukaj temat] [Dodaj do ulubionych]
Koniec strony Strona: [1]

Europeus

272174
182
Część Pierwsza


Pożegnanie z Syberią



Oto nastał dzień, którego się nie spodziewała. Dziwne to, bo kiedyś ten dzień musiał nadejść i każde żyjące stworzenie wiedziało o tym. A jednak dzień ten spadł jak grom z jasnego nieba.
Bo też i był to grom, który trafił ją nagle i niespodzianie. Szła drogą ku walkom, które tego dnia zamierzała toczyć w okolicach Thuzal, planowała dobić kolejny poziom doświadczenia i nic nie stało na drodze w osiągnięciu tego zamiaruu. Dotarła prawie do celu, gdy niebo nad światem Margonem pokryło się ciemnymi, stalowymi chmurami. Błyskawice je przeszywały we wszystkich kierunkach. Uderzały w drzewa, łamiąc je jak zapałki, dzieła dopełniał wiatr kładąc pozostałe kikuty na ziemię, bądź unosząc je w powietrzu.
W takiej właśnie scenerii znalazła się Rousi lediousi wojowniczka ze 158 poziomem doświadczenia, który zdobyła na świecie Albatros. Bardzo dobrze wspominała tamten świat, tam dopiero było życie, wszędy tropiki i słońce lejące z nieba żar, a deszcze zdarzały się tam nader rzadko. Kraina miodem i mlekiem płynąca niczym czara lejąca obficie szczęście i dostatek. Żyło się naszej wojowniczce nad wyraz cudownie na tym Albatrosie. Ale, jak to w życiu, nic nie trwa wiecznie. Rozleniwiła się nasza Rousi Lediousi straszelnie i już nawet walk nie toczyła z nudów, tylko w karczmach przebywała dla towarzystwa innych równie znudzonych walkami rycerzy Albatroskich jak ona sama. Ale na Albatrosie tak się na dłuższą metę nie da. Zawsze się znajdzie "życzliwy" co doniesie gdzie trzeba, co Rousi Lediousi nie walczy, a tylko sobie miejsce zajmuje na świecie. Koniec końców, skończyło się dostatnie życie na tym świecie. Z rozkazu pana i władcy Albatrosa, miłościwie tam rządzącego Ethara została zesłana na świat wyrzutków endilediowych na Syberię.
Stała się Syberianką.
Na Syberii już nie było tak lekko. Szał walk za nic i o nic. Majątek, który zgromadziła na Albatrosie szybko topniał z dnia na dzień, a karczmy syberyjskie to już nie były pychotki jakowe istniały na Albatrosie. Próżno w syberyjskich karczmach szukać specyjałów najlepszych. Oto sytuacja z wczorajszego dnia z syberyjskiego Werbin, dokąd trafiła Rousi Lediousi zaraz po przebudzeniu się po zesłaniu:
Rozsiadła się wygodnie na drewnianym ruszającym się z zepsucia krześle przy grubo ciosanym drewnianym stole i na cały głos:
- Poproszę porządną porcję przepiórczych jajek polaną ananasowym sosem. Do tego szklanicę ambrozji.
- Co ty durnowata mi tu gawarisz? Tu masz menu, poczytaj sobie i zamawiaj.
Na stole wylądowała poplamiona tłuszczem i mocno śmierdząca rybą karta dań.
. śledź z cebulą polany tranem.
. płat śledziowy na surowo.
. makrela z czerstwym razowcem
. śledź mrożony.
. kartofle z surową cebulą polane olejem.
razowy chleb z sola i tranem.
Napitki:
. wódka pszenicznaja.
. wódka syberyjska.
. spirit.
. sok z jabłoczek kisłyj.
. woda z beczki.

Spojrzała Rousi Lediousi na te pyszności syberyjskie i odechciało się jeść. Z nadzieją w oczach spojrzała na karczmarza, a nuż się ulituje i poda chociaż stek w sosie z ziemniakami. Próżna nadzieja. Karczmarz z pogardą spojrzał na wojowniczkę z Albatrosa i wyrzekł:
- Spasłaś się na świecie Ethara, oj spasłaś. Przepióreczki, schabiki, ośmiorniczki, sałatki.... skończyło się! Tu jest Syberia, tu w menu rządzi ryba, sieliotka s ługam. Śledź z cebulą i wódka. Szto zakazywajesz?
Rousi Lediousi nic nie zamówiła, wyszła. Wściekła i głodna.
Takim sposobem trafiła tu gdzie właśnie się znalazła. Pośród wielkiej wichury syberyjskiej, pośród piorunów walących w koło na oślep. Chwyciła w nerwach, w akcie bezsilności za oręż swój i jęła nim wymachiwać na oślep. Cięła drzewa na lewo i prawo.
Nagle uczuła przypływ gorąca i jasność tak wielką, że tysiąc słońc jawiło się niczym ciemność lochu zamkowego Po tym zdarzeniu już nie widziała nic. Nic nie czuła, niczego nie znała. Widziała tylko jedno:
Nicość.
Edytowany 12:05:58 5.11.2017 przez Europeus
2017.11.05 11:50:43
Ocena: 3
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:40217469

Rózia Zuzia

12134
102
Europeus:

Bardzo ciekawie się zapowiada, czekam na dalszy ciąg tej historii. Plusik na rozpęd. Chciałabym grać na Albatrosie, pewnie fajny priv.
2017.11.10 16:11:25
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:40242780

Europeus

272174
182
Poza Margonem - Święty Siedmiowzgórz Część druga.



Ocknęła się po długim czasie i nikt nie był w stanie zliczyć czy to były godziny, dni, czy nawet tygodnie. Dość powiedzieć, że jasność, która ją poraziła mocą pioruna wcale nie ustała po ocknięciu się. Trwała dalej, przed oczami Rousi Lediousi była jasność, ale przybrała ona inny nieco odcień niźli na Syberii. Tutaj dominowała żółć, zmieszana z mgłą, jasna żółć i mgła jak mleko dawały niezwykły efekt. Ta dominująca barwa przebijała wszystkie inne kolory jakie dotąd znała...
"Jakie dotąd znała"...
W tle przebijały się kolory dotąd dzielnej wojowniczce nieznane. Ustępowały temu wszechdobylskiemu kolorowi żółtemu, ale niektóre przebijały się wyraźnie. Znać było błękit wymieszany z ze słabą zielenią, oczywiście biel się skrywała pomiędzy drzewami.
Dostrzegła drzewa, ale nie były one zielone jako w Margonem na Albatrosie i Syberii, lecz przechodziły we silny brąz.
Rousi Lediousi położyła się na wznak, nabrała w płuca powietrza i zrobiła powolny wydech. Poczuła się świetnie. Po ostatnich wydarzeniach na Albatrosie i na Syberii po raz pierwszy doznała ulgi. Powolutku podniosła się z pożółkłej trawy. Uniosła oczy wysoko i patrzyła przed siebie aż po horyzont. Ogarnęła wzrokiem niebo koloru żółtomglistego. Dopiero po chwili uczuła, że to wcale nie jest mgła, lecz barwa tego expowiska. Przeszła kilometr, potem jeszcze dwa, trzy... krajobraz wcale się nie zmienił, a barwa żółtomleczna wcale nie ustępowała. Szła dalej, zarazem usiłując rozpoznać miejsca, w których się znajdowała. Niczym ślepiec, po omacku szukała "drzwi" znanych z Margonem na granicy każdej mapki czy krainy margonemskiej.Uczuła głód. Przypomniała sobie "pyszne menu" znane z karczmy syberyjskiej. Teraz, to nawet i surowego śledzia z cebulą by zjadła. Rozglądała się uważnie dookoła, czy nie przemknie jej przed oczami jakaś zwierzyna, lecz próżno jej było wypatrywać. Oczy już zupełnie się przyzwyczaiły do nowego światła panującego tutaj.
Cały czas szła dalej i dalej, od wielu godzin, może nawet już całą dobę przemierzała tę dziwną i nieznaną sobie krainę. Dziwiło ją jedno: dlaczego nie nadchodzi noc? Ciągle trwał dzień, a pora dnia owego nie ulegała najmniejszemu przeobrażeniu w inną porę. Nie było poranka, zmroku, ani zmierzchu. Nic. Ciągle trwał ten żółty i mlecznobiały mglisty dzień.
- Gdzież ja jestem? Dokąd mnie poniosło? Czy to jeszcze Syberia, czy może jakiś inny Badzior? A może to jeszcze trwa ded i się nie obudziłam?
Setki takich pytań cisnęło się wojowniczce z Syberii na usta, a odpowiedź wcale nie chciała przyjść.
Edytowany 16:12:34 14.11.2017 przez Europeus
2017.11.13 15:43:53
Ocena: 1
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:40258258

Rózia Zuzia

12134
102
Europeus:
Kiedy dalsza część?
2017.11.27 11:17:22
:: Oceń wypowiedź:
zgłoś | ignoruj | cytuj | ID:40327117
Początek strony Strona: [1]

Tylko zalogowani gracze mogą pisać posty

Forum Margonem > Publicystyka > Droga siedmiu wzgórz - cz. II

Podaj powód dlaczego oceniasz post na

Pozostało ważnych głosów na dziś: 0, po przekroczeniu limitu
Twój głos pokaże się przy wiadomości, ale nie doliczy się do reputacji gracza.


* pole nieobowiązkoweLimit znaków 0/50

Zgłoszenie postu do moderacji.
Poniżej możesz podać powód Twojego zgłoszenia.

Pamiętaj, że za bezsensowny komentarz możesz otrzymać knebla i stracić swoją reputację.

Limit znaków 0/150

-- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -- -
AND grp=0